sobota, 14 października 2017

[030] Lipton: Jagodowa babeczka


(kliknij żeby powiększyć)

Dobry wieczór,

            Wreszcie udało mi się zdobyć drugą z babeczkowo-owocowych smaków Liptona, więc kolejna pozycja z moich poszukiwanych herbat odhaczona.

            Pamiętam poprzednią – była z tej samej serii, ale ta jest czarna (poprzednia była zielona). Parzy się ją tak samo, bo we wrzątku od dwóch do trzech minut, ale efekt jest dużo gorszy niż poprzednio.

            Herbata bardzo ładnie pachnie po zalaniu wodą – naprawdę czuć świeżo pieczone ciasto i jagody – ale na tym się właściwie kończą jej zalety, bo w smaku przypomina raczej mocno zużytą owocową gumę do żucia. Bardzo się zawiodłam, bo poprzednia (truskawkowa) była naprawdę bardzo dobra… Dodatkowo jeszcze czuć w tej herbacie gorycz – nie aż tak intensywną jak zwykle przy okazji picia czarnej herbaty (dodatki to pewnie złagodziły), ale jednak czuć, więc raczej nie będę jej pić ponownie.

            Dzisiaj krótka recenzja, bo właściwie nie ma o czym mówić – herbata smakuje jak przeżuta guma do żucia, jest gorzkawa i słodzenie w niczym nie pomaga. Jeśli ktoś chce alternatywy dla świeczki zapachowej, to można kupować i parzyć, ale do picia raczej nie polecam – zwłaszcza, że jest droga :)


             
Podsumowując: na pewno nie kupię ponownie.
Opakowanie: 3/10 – pudełko z torebkami leżącymi luzem, czyli bez saszetek
Cena: 5/10 – 7.99, w pudełku jest 20 torebek, czyli 40 gr za sztukę
Zapach: 7/10 – ładny, zgodny z opisem z pudełka
Smak na ciepło: 4/10 – kiepski, niezgodny z opisem
Smak na zimno: 4/10 – bez zmian

Ocena ogólna: 5/10