Pokazywanie postów oznaczonych etykietą  King's Crown. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą  King's Crown. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 października 2017

[028] King's Crown: Mango-Lassi-Chai


(kliknij żeby powiększyć)

Dzień dobry,

            Przede mną stanęło dziś w kubku prawdziwe wyzwanie, zaczynające się już od nazwy. Nie mam pomysłu na skatalogowanie smaków, bo nie dało się przetłumaczyć z niemieckiego nazwy, która jest na opakowaniu. Wyczytałam w Internecie, że Mango Lassi Chai to indyjski koktajl jogurtowy z przyprawami. Jeśli chodzi o napój z torebki to podobno można do niego dodać mleka, ale ja tego nie zrobiłam, bo herbata z mlekiem o smaku jogurtowego koktajlu mangowego z przyprawami brzmi bardzo źle. Szkoda, że na opakowaniu nie ma nic na temat parzenia, oprócz informacji, że torebkę należy trzymać w wodzie od pięciu do sześciu minut. Zalałam więc wrzątkiem i moczyłam torebkę sześć minut.

            Herbata jeszcze przed zalaniem bardzo mocno i dosyć słodko pachnie, ale trudno mi było rozpoznać ten zapach. Pachnie po prostu słodyczą, może czuć lekko karmel, gdy się człowiek mocniej skupi, ale ani mango ani korzennych przypraw ani jogurtu nie wyczułam. Może coś by uległo zmianie po dolaniu mleka, ale na opakowaniu nie ma o tym mowy, więc może lepiej jednak nie gdybać i nie brać tego pod uwagę.

            W smaku herbata jest dość rozczarowująca. Nie czuć mango, nie czuć jogurtu, czuć tylko lekki, a raczej lekko tępy, posmak cynamonu, który też nie jest jakiś wspaniały. To jedna z tych nijakich herbat, na które moim zdaniem szkoda czasu i pieniędzy. Są lepsze tej firmy, zdecydowanie...


Podsumowując: na pewno nie kupię ponownie.
Opakowanie: 4/10 – saszetka papierowa, z instrukcją tylko po niemiecku
Cena: 8/10 – 4.99, w pudełku jest 25 saszetek, czyli 20 gr za sztukę
Zapach: 6/10 – bardzo intensywny, ale średnio ładny
Smak na ciepło: 6/10 – nie czuć właściwie żadnego z wymienionych
Smak na zimno: 6/10 – bez zmian na lepsze


Ocena ogólna: 6/10

niedziela, 1 października 2017

[024] King's Crown: Granatapfel


(kliknij żeby powiększyć)

Dzień dobry,

            Dzisiaj miałam ochotę na jakąś niesłodką ale i niekwaśną herbatę, więc wszystkie waniliowe oraz owocowe odpadły dość szybko. Tylko granat mnie dzisiaj przyciągnął do siebie, bo ta oryginalna herbata pachnie świetnie nawet mimo saszetki i folii, w którą ją owinęłam. A dlaczego jest taka oryginalna? Głównie dlatego, że to tak naprawdę są dwie herbaty – biała i zielona – z dodatkiem suszu owocowego z granatu.

            Tym razem nie było napisane w ilu stopniach należy parzyć torebkę z herbatą, był podany tylko czas – od trzech do czterech minut – ja wybrałam cztery minuty. Zwykle gdy nie ma podanej temperatury parzenia to zalewam torebkę wrzątkiem, ale tym razem użyłam przegotowanej wody wystudzonej do osiemdziesięciu stopni, bo nie wydało mi się właściwe zalewanie białej i zielonej herbaty wrzątkiem… To był chyba w miarę dobry pomysł, bo herbata w smaku wyszła bardzo fajna.

            Zapach po zaparzeniu jest słodkawy – najbardziej czuć zapach zielonej herbaty, ale dochodzi do tego też inny. Trudno mi go opisać, bo jedyne co nasuwało mi się na myśl, to zapach białej czekolady z owocami. Bardzo miły.

            W smaku również najmocniej wyczuwalna jest zielona herbata, ale na ciepło czuć też owoce, ale nie jestem pewna, czy rozpoznałabym granat, gdybym nie wiedziała, że to akurat on znajduje się w torebce. Herbata nie jest gorzka, nie jest kwaśna, jest dosyć delikatna i lekko owocowa. Dobrze zrównoważona i bardzo smaczna.

            Nigdy nie piłam czystej białej herbaty, więc nie mam porównania, ale tę zmieszaną z zieloną i z granatem mogę polecić z czystym sumieniem!


Podsumowując: na pewno kupię ponownie.
Opakowanie: 4/10 – saszetka papierowa, z instrukcją tylko po niemiecku i bez temperatury
Cena: 8/10 – 4.99, w pudełku jest 25 saszetek, czyli 20 gr za sztukę
Zapach: 9/10 – intensywny i bardzo ładny
Smak na ciepło: 9/10 – delikatny, owocowy, dobrze wyważony
Smak na zimno: 9/10 – trochę mniej owocowy, ale wciąż bardzo dobry


Ocena ogólna: 9/10

piątek, 25 sierpnia 2017

[015] King's Crown: Apfel-Dattel-Feige


(kliknij żeby powiększyć)

Dzień dobry!

            Staram się wykorzystać w pierwszej kolejności najsłabiej zapakowane herbaty (z małym, pomarańczowo-czekoladowym wyjątkiem, który owinęłam folią i postanowiłam zostawić na zimę), więc dziś znowu zagościła na stole herbata marki King’s Crown – w papierowym (czerwonym) opakowaniu. Jak sugeruje kolor opakowania ;) – herbata jest czarna, jabłkowo-daktylowo-figowa. Kosmiczna mieszanka… Jabłka wcześniej jadłam, więc wiem jak smakują, daktyle też jadłam, ale tylko suszone, fig natomiast nie próbowałam nigdy w żadnej postaci.

            Herbata jak dla mnie nie pachnie zbyt dobrze ani przed ani po zaparzeniu. Dominuje zapach daktyli, za którymi nie przepadam, przebija się też zapach jabłek. Herbatę według informacji na opakowaniu należy parzyć od pięciu do ośmiu minut, nie napisano w ilu stopniach, więc ja zalałam ją wrzątkiem i trzymałam torebkę w kubku przez osiem minut.

            Pamiętacie gumy Turbo z lat dziewięćdziesiątych? Ta herbata smakuje prawie tak samo. Różni się tylko tym, że dodatkowo ma lekko kwaśny posmak. Gdy jest gorąca, to czuć momentami lekko jabłko, ale gdy wystygnie, to zostaje tylko guma. Próbowałam cokolwiek zdziałać cukrem, bo pamiętam, że czasem pomaga, ale nic z tego – guma do żucia Turbo jest wszechobecna.

            Nie jest to może bardzo zły smak, bo te gumy swego czasu lubili wszyscy, ale jeśli chodzi o zgodność smaku z opisem z torebki, to jest ona mizerna. Nie polecam, jeśli ktoś ma ochotę na figowo-daktylową herbatę. Jabłko lekko da się wyczuć, ale nic więcej z podanych owoców. Raczej nie polecam.

             
Podsumowując: nie kupię ponownie.
Opakowanie: 4/10 – papierowa saszetka po niemiecku
Cena: 8/10 – 4.99, w pudełku jest 25 saszetek, czyli 20 gr za sztukę
Zapach: 2/10 – mdły
Smak na ciepło: 5/10 – niezbyt dobry, ale da się wypić
Smak na zimno: 4/10 – smakuje gumą do żucia

Ocena ogólna: 4/10

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

[013] King's Crown: Himbeer-Vanille


(kliknij żeby powiększyć)



Dzień dobry!

            Okazało się, że jednak mam inne herbaty waniliowe – oprócz tej wczorajszej miałam jeszcze dzisiejszą (czarną) i została jeszcze jedna (znów czerwona). Zawiodłam się wczoraj na poziomce z wanilią, więc dzisiaj postanowiłam pozwolić wanilii od King’s Crown uratować honor, i zaparzyłam malinowo-waniliową.

            Zapach tej herbaty jest wręcz obłędny! Pachnie po zaparzeniu jak babka z malinami, którą piekłam w zeszłym roku tuż po jedynych zbiorach malin, w jakich uczestniczyłam. Herbata nie pachnie wanilią, nie pachnie malinami, ale pachnie ciastem z malinami. Zapach jest świetny!

            Honor chyba dało się uratować, bo smak też wyczułam, a jakby tego było mało – nie da się nie zauważyć, że jest bardzo dobry, mimo że bardzo kwaśny. Nie zmuszałam się jednak do picia czystej herbaty – bez skrupułów dosypałam pół łyżeczki cukru i został tylko lekko kwaskowy posmak, oprócz tego świetnego smaku malin. Wanilii prawie nie czuć – stanowczo przeważają maliny, ale nie takie czyste maliny, tylko z lekko słodką, ale bardziej aromatyczną niż smakową domieszką. Herbata jest naprawdę świetna, i zastanawiam się od czego to zależy, bo piłam trzy herbaty z tej serii – dwie były super, jedna nijaka. Aż nie mogę doczekać się czwartej… ;)

            Zauważyłam, że saszetki herbat z tej firmy są prawie takie same – różnią się tylko kolorami (czerwona ma brązowe saszetki, czarna czerwone, zielona zielone, a biała żółte – zupełnie nieintuicyjny dobór kolorów). To sprawia, że łatwo się pomylić, bo nie da się ich odróżnić na pierwszy rzut oka, a ponieważ nazwy smaków i kolorów są tylko po niemiecku, to na drugi rzut oka też nie da się odróżnić maliny od poziomki albo czerwonej herbaty od czarnej. Zazwyczaj nie da się też nawet od razu stwierdzić z jakim owocem ma się do czynienia, jeśli nie zna się niemieckiego. To spora wada tych herbat.

            Druga wada to brak informacji o temperaturze wody, którą trzeba zalać torebkę – znowu nic nie było napisane na ten temat. Dobrze chociaż, że jest narysowany czas parzenia – w tym przypadku waha się od pięciu do ośmiu minut (ja oczywiście trzymałam osiem). Zauważyłam też, że zazwyczaj herbaty, które mam mają wagę 1.5 albo 2 gramów – ta miała aż 3 gramy, czyli dwa razy więcej niż przeciętnie mają torebki. To ciekawe, bo cena za 25 sztuk jest taka sama jak w przypadku innych tej firmy.

            Ogólnie rzecz biorąc: polecam! Ale przy kupnie zwracajcie uwagę na rysunki na opakowaniach, bo jeśli tego nie zrobicie, to możecie wyjść ze sklepu nie z tą paczką, po którą przyszliście, bo kartoniki też są bardzo podobne – różnią się tylko rysunkami smaków :)

             
Podsumowując: na pewno kupię ponownie.
Opakowanie: 4/10 – papierowa saszetka i znowu tylko po niemiecku
Cena: 8/10 – 4.99, w pudełku jest 25 saszetek, czyli 20 gr za sztukę
Zapach: 10/10 – ładny, intensywny jak świeżo wyjęte z piekarnika ciasto z malinami
Smak na ciepło: 7/10 – mocno czuć kwaśne maliny, lekko czuć wanilię
Smak na zimno: 7/10 – bez zmian, herbata nadal jest bardzo dobra


Ocena ogólna: 8/10


niedziela, 20 sierpnia 2017

[012] King's Crown: Waldbeer-Vanille


(kliknij żeby powiększyć)


Dzień dobry!

            Niedziela, więc i wolne popołudnie przeznaczone na odpoczywanie w każdym możliwym sensie – więc popołudnie przy filmie, herbacie i czekoladowych babeczkach, które właśnie upiekłam. W kubku zagościła dziś kolejna torebka z papierowej saszetki, tym razem waniliowo-poziomkowa. Chciałam coś waniliowego do tych babeczek, a nie mam chyba żadnej innej o tym smaku, więc stanęło na poziomkach i wanilii.

            Czas parzenia powinien się wahać od pięciu do sześciu minut – ja parzyłam przez sześć. Nie było napisane w jakiej temperaturze należy to robić, więc użyłam wrzątku.

            Niestety wygląda na to, że herbata trochę mnie zawiodła. Ładnie pachnie przytłumioną wanilią. Owoców niestety nie czułam wcale ani w zapachu ani w smaku. To kolejna herbata, która smakuje jak woda, więc raczej nie polecam. Nie mam chyba nic do dodania, bo naprawdę smakuje po prostu jak ciepła woda. Podobnie było z pierwszą, jaką w ogóle tutaj przetestowałam, więc to kolejne rozczarowanie.

            Jedynym plusem jest to, że to herbata czerwona, ale tego też nie czuć. Jest to plusem, bo pamiętam jak ohydna była pierwsza czerwona herbata, którą przetestowałam – z dwojga złego wolę już, żeby smakowała wodą niż tak jak wtedy.

            Ogólnie szkoda pieniędzy – jeśli ktoś chce się napić wody pachnącej wanilią, to polecam kupić waniliowy zapach do ciasta i wkroplić parę kropel do imbryka, zamiast wydawać pieniądze i tracić miejsce na tę herbatę.

             
Podsumowując: nie kupię ponownie.
Opakowanie: 4/10 – papierowa saszetka i znowu tylko po niemiecku
Cena: 8/10 – 4.99, w pudełku jest 25 saszetek, czyli 20 gr za sztukę
Zapach: 7/10 – ładny, delikatny, waniliowy ale niezbyt słodki
Smak na ciepło: 2/10 – wydaje mi się, że coś czuć, ale to pewnie przez zapach
Smak na zimno: 1/10 – smakuje jak woda


Ocena ogólna: 3/10


sobota, 12 sierpnia 2017

[007] King's Crown: Sahne-Karamell


(kliknij żeby powiększyć)

Dobry wieczór!


            Cały dzień (a raczej cały tydzień) było bardzo gorąco, ale wreszcie – pierwszy raz od paru dni – szykuje się chłodna noc. Termometr wskazuje dwadzieścia jeden stopni, zza okna wpada chłodne powietrze, czyli wreszcie warunki pogodowe sprzyjają prowadzenia bloga :D


            Zrobiło się chłodno, więc zamiast orzeźwiającej, owocowej herbaty sięgnęłam tym razem po karmelową – taką, której już sam zapach sprawia, że człowiekowi robi się cieplej. Wadą wybranej przeze mnie herbaty jest to, że jest czerwona… Mam złe wspomnienia związane z czerwoną herbatą, ale ponieważ ta już po wyjęciu z saszetki ładnie pachniała, to nie nastawiałam się negatywnie. Kolejna wada jest taka, że opakowanie jest opisane tylko po niemiecku – nic nie rozumiem :D Rysunek z zegarkiem wskazuje zamalowane pięć minut, obok jest napisane 5-6, więc założyłam, że to czas parzenia. Zalałam torebkę wrzątkiem i trzymałam ją w kubku przez sześć minut.


            Zapach po zaparzeniu jest mniej intensywny niż po wyjęciu z torebki. Powiedziałabym, że pachnie cukrem, ale skoro to smak słodkiej śmietanki i karmelu, to pewnie tak powinno być. W smaku czuć ten karmel, aż jestem zaskoczona, bo ta herbata nie ma tego okropnego posmaku, który miała poprzednia czerwona, której próbowałam. Nie jest gorzka, ani kwaśna, jest lekko słodka i mocno karmelowa. Jeśli ktoś jest na diecie i brakuje mu słodyczy, to ta herbata będzie doskonała - nie ma kalorii a smakuje jak karmelowy cukierek. Nie czuć tej śmietanki, ale może to nawet lepiej, bo może to dzięki temu herbata nie jest mdła.


            W temperaturze pokojowej smakuje dobrze, ale nie jest już taka intensywna, na zimno jest prawie tak samo świetna jak na gorąco. Jeżeli chodzi ogólnie o czerwone herbaty, to jestem lekko skonfundowana, bo pierwsza była okropna, a druga świetna. W takim razie do trzech razy sztuka? :) Tę w każdym razie polecam!



Podsumowując: na pewno kupię ponownie.
Opakowanie: 4/10 – saszetka papierowa, z instrukcją tylko po niemiecku
Cena: 8/10 – 4.99, w pudełku jest 25 saszetek, czyli 20 gr za sztukę
Zapach: 9/10 – przed zaparzeniem pachnie intensywnie, po zalaniu wodą pachnie słabiej
Smak na ciepło: 9/10 – czuć karmel, nie czuć śmietanki, ale smak jest bardzo dobry
Smak na zimno: 8/10 – trochę mniej intensywny niż na ciepło, ale nadal bardzo dobry


Ocena ogólna: 9/10