Pokazywanie postów oznaczonych etykietą  Vitax. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą  Vitax. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 lutego 2018

[51] Vitax: Gruszka + melisa


(kliknij żeby powiększyć)



jeśli to ostatni w życiu dzień, jeśli jutra nie ma być na pewno…
…z każdym łykiem żal mi coraz mniej – jest mi doskonale wszystko jedno…


            …a przynajmniej miałam nadzieję, że tak będzie, gdy wypiję kubek ciepłej herbaty z przewagą melisy i dodatkiem gruszki.

            Miałam wczoraj tak koszmarny dzień w pracy, że do tej pory trzęsą mi się ręce ze stresu, a żołądek mam tak ściśnięty, że nie dałam rady zjeść śniadania, mimo że burczy mi w brzuchu tak głośno, że mój pies odwarkuje na ten dźwięk…  Jestem pewna, że mam w swoich zbiorach saszetkę z czystą melisą, ale nie chciało mi się jej szukać – zwłaszcza, że gruszka brzmi smakowicie i w dodatku miałam ją pod ręką.

            Recenzji od dawna nie było, ponieważ trwał konkurs (-> klik <-), który właśnie się zakończył. Dzisiaj rano przeczytałam i oceniłam wszystkie prace konkursowe, więc wyników można się spodziewać lada dzień, ale wróćmy na razie do recenzji.

            Torebka po wyjęciu z saszetki pachnie delikatnie, ale bardzo ładnie. Melisy nie czuć wcale, jedyny zapach jaki się roznosi to gruszkowy. Herbatę należało zalać wrzątkiem i trzymać w nim od ośmiu do dziesięciu minut – ja trzymałam dziesięć. Dodatkowo zasugerowałam się koleżanką z pracy, która parząc herbaty w saszetkach zawsze zakrywa filiżankę spodkiem na czas pobytu torebki wewnątrz niej – tak jest podobno bardzie efektywnie, więc postanowiłam spróbować tego sposobu. Nie mam niestety porównania, bo nie parzyłam tej herbaty bez przykrycia, ale może następnym razem wykażę się większym pomyślunkiem i zrobię taki test na dwóch takich samych herbatach… :)

            Wracając do meritum – herbata jest bardzo smaczna. Czuć gruszkę w smaku, ale nie jest ona tak bardzo intensywna, żeby natychmiast się zasłodzić. Pamiętając o tym, że cukier wzmacnia czasem smak postanowiłam trochę go dosypać do kubka i w myśl zasady: lepsze jest wrogiem dobrego, oraz prawa Murphy’ego, mówiącego o tym, że jeśli poprawia się coś dobrego wystarczająco długo, to na pewno się to popsuje – to właśnie osiągnęłam. Napar po dodaniu cukru sporo traci – prawie całkowicie znika smak gruszki, zostaje tylko lekka kwaśność, która w połączeniu z gruszką jest bardzo w porządku, ale bez niej robi się tak samo przeszkadzająca jak w większości herbat owocowych, które do tej pory piłam. Nie polecam więc sypania cukru!

            Jeśli chodzi o uspokajające działanie melisy, to niestety nie odczułam, żeby nastąpiło. Nie wiem czy to kwestia tej konkretnej mieszanki czy samej melisy w ogóle, ale na uspokojenie raczej nie pomogła, więc jeśli ktoś chce ją kupić do tego celu, to raczej nie polecam. Polecam natomiast jeśli ktoś chce napić się delikatnej, gruszkowej herbaty bez gorzkiego, herbacianego posmaku do kompletu.


Podsumowując: raczej kupię ponownie

Opakowanie: 9/10 – funkcjonalne, dobrej jakości
Cena: 7/10 – 5.95 za 15 saszetek, czyli 40 gr za sztukę; duży plus za nieduże opakowanie
Zapach: 7/10 – pachnie ładnie, ale delikatnie
Smak na ciepło: 7/10 – czuć gruszkę, nie czuć melisy
Smak na zimno: 7/10 – bez zmian

Ocena ogólna: 7/10

wtorek, 10 października 2017

[029] Vitax: Pomarańcza + goździki


(kliknij żeby powiększyć)

Dobry wieczór,

            Dzisiaj znowu recenzja nowego jesiennego smaku od firmy Vitax, bo udało mi się kupić już trzeci (z czterech)! Ten jest chyba najbardziej zimowy ze wszystkich, w zasadzie to nawet bardziej zimowy niż jesienny, ale skoro jest w ofercie, skoro jest nie „tylko” owocowy ale z dodatkami i skoro lubię jesień i jesienne smaki, to oczywiście polowałam, polowałam i upolowałam. Najbardziej chciałabym spróbować tego czwartego, którego oczywiście upolować mi się nie udało, ale nie poddaję się – może jeszcze się uda.

            Tymczasem na tapetę bierzemy pomarańczę z goździkami. Powiem szczerze, że nie przepadam za goździkami – do ciast nigdy ich nie dodaję, do wina też nie, a zimą zamiast wbić całej paczki goździków w pomarańczę dla zapachowej dekoracji wbijam ich może pięć. Nie powiem, żebym nie lubiła goździków, ale że lubię to też nie mogę powiedzieć. Raczej jestem na nie, ale bez przesady. Byłam więc średnio zadowolona, gdy wyjęłam torebkę z saszetki, bo pachniała bardzo intensywnie goździkami, nie czułam niczego poza nimi. Sytuacja się jednak zmieniła po zalaniu wodą, bo natychmiast rozszedł się zapach pomarańczy – najpierw tylko pomarańczy a po chwili doszedł do niego jeszcze o wiele delikatniejszy niż na początku zapach goździków. Finalnie herbata pachnie bardzo podobnie do zapachu do ciasta, który można kupić w takiej małej buteleczce. Smakuje też podobnie, ale smak jest znowu bardzo dobrze wyważony, bo nie jest gorzki, nie jest kwaśny ani słodki, jest kwaskowy, pomarańczowy i goździkowy – czyli w sam raz. Czuć oba główne składniki i w smaku i w zapachu, więc to się zgadza dodatkowo z opisem z pudełka. Ogólnie na plus. To może nie będzie moja ulubiona herbata, ale na pewno jedna z ulubionych. Jeżeli ktoś chciałby spróbować a nie udało mu się kupić, to będzie też możliwość wygrania paru saszetek z tą herbatą (i z innymi jesiennymi, limitowanymi smakami!) w konkursie, który mam w planach.

            Z technicznych informacji warto wspomnieć, że czas parzenia znowu jest dosyć długi, bo torebka we wrzątku powinna siedzieć od ośmiu do dziesięciu minut. Warto jednak czekać, bo zapachniało Bożym Narodzeniem… :)



            Podsumowując: na pewno kupię ponownie.
Opakowanie: 9/10 – funkcjonalne, dobrej jakości
Cena: 10/10 – 3 zł za 15 saszetek, czyli 20 gr za sztukę
Zapach: 10/10 – zgodny z opisem, intensywny ale nie duszący, bardzo ładny
Smak na ciepło: 9/10 – dosyć wyrazisty, ale też niezgodny z opisem
Smak na zimno: 9/10 – mniej owocowy, bardziej kwaśny


Ocena ogólna: 9/10

piątek, 6 października 2017

[027] Vitax: Malina + żurawina


(kliknij żeby powiększyć)

Dobry wieczór,

            Długi i męczący tydzień za mną, zmarzłam dziś, zmokłam i jestem koszmarnie zmęczona, więc skoro nie pomogła gorąca kąpiel to sięgnęłam ponownie po gorącą herbatę. Tym razem wybrałam saszetkę głównie ze względu na te maliny, które mają być w środku – w końcu maliny dodatkowo rozgrzewają, więc dzisiaj malinowo-żurawinowy Vitax.

            Herbatę należy parzyć we wrzątku od ośmiu do dziesięciu minut. Tak zrobiłam i byłam mocno zaskoczona, bo herbata pachnie różami… Poważnie się zastanawiam nad tym, czy gdzieś w fabryce ktoś nie przestawił guzika i nie spowodował wrzucenie różanej herbaty do malinowo-żurawinowych saszetek, bo nie czuję ani maliny ani żurawiny – tylko dziką różę, taką samą jak w konfiturach. Śmieszna sprawa… Mam chyba jeszcze jedną saszetkę z tą herbatą (ale z tej samej partii…), więc skonfrontuję pierwsze (i drugie) wrażenie może jutro przed jedzeniem, żeby nic nie mogło zakłócić odbioru. Mam też na pewno jedną saszetkę z herbatą o smaku dzikiej róży (też z tej samej partii) – może ona będzie malinowo-żurawinowa. :D

            Na razie powiem tak: herbata jest całkiem smaczna, tyle że nie smakuje tak jak powinna według opisu na opakowaniu. Jest też dosyć kwaśna, a im bardziej stygnie tym kwaśniejsza się staje. Nie wiem od czego to zależy, ale z większością owocowych herbat, które próbowałam, jest podobnie w tej kwestii. Ogólnie nie jest źle, ale liczyłam na te maliny...


            Podsumowując: raczej nie kupię ponownie.
Opakowanie: 9/10 – funkcjonalne, dobrej jakości
Cena: 7/10 – 29.99 za 90 saszetek, czyli 30 gr za sztukę, ale nie znalazłam małego opakowania
Zapach: 7/10 – zapach jest całkiem ładny, tylko niezgodny z opisem
Smak na ciepło: 7/10 – dosyć wyrazisty, ale też niezgodny z opisem
Smak na zimno: 6/10 – mniej owocowy, bardziej kwaśny


Ocena ogólna: 7/10

czwartek, 5 października 2017

[026] Vitax: Gruszka z cynamonem


(kliknij żeby powiększyć)

Dobry wieczór,

            Zachęcona wczorajszym piorunującym sukcesem herbacianego testu sięgnęłam dziś po kolejną wczorajszą zdobycz, czyli po jesienny smak gruszki z cynamonem. Już na wstępie wiem, że nie będzie aż tak zachwycający jak poprzedni, ale wciąż poluję na dwa kolejne, więc to nie koniec moich jesiennych oczekiwań i testów! (A przynajmniej taką mam nadzieję).

            Herbata po wyjęciu z torebki pachnie mocno cynamonem, a po zaparzeniu pachnie mocno gruszkami a cynamonem wcale. Ciekawe czemu zapachy się nie łączą, skoro oba składniki są w torebce… No ale nic. Herbatę należy zalać wrzątkiem i parzyć od ośmiu do dziesięciu minut, więc ja jak zwykle parzyłam przez dziesięć.

            Jeżeli chodzi o smak, to piłam i piłam i czułam tylko gruszkę. Lekko kwaskową i bez posmaku cynamonu, więc jestem trochę rozczarowana, bo jednak owoc to tylko owoc – to połączenie z korzennymi przyprawami miało go uczynić wyjątkowym, no a tak się nie stało w tym przypadku. Trochę szkoda, ale herbata nie jest zła, jeśli lubicie owocowe. Ja raczej do niej nie wrócę (to znaczy - kiedyś pewnie znowu ją sobie zaparzę, bo kupiłam całą paczkę, a nie jest na tyle zła, żeby nie chcieć do niej wracać, choć nie jest zachwycająca - ale raczej nie kupię jej znowu).

            Ponawiam cały czas mój apel – jeśli ktokolwiek ma pozostałe dwa jesienne smaki firmy Vitax (pomarańcza z goździkami oraz morela z wanilią), to chętnie się wymienię, albo odkupię kilka saszetek! Będę wdzięczna także za informację, jeśli ktoś spotka je w konkretnym supermarkecie – wtedy będę wiedziała gdzie szukać i może znajdę sama.

Podsumowując: raczej nie kupię ponownie.
Opakowanie: 9/10 – szczelne, ładne, funkcjonalne
Cena: 10/10 – 3.00, w pudełku jest 15 saszetek, czyli 20 gr za sztukę
Zapach: 8/10 – mocno cynamonowy
Smak na ciepło: 7/10 – gruszkowy
Smak na zimno: 6/10 – trochę mniej intensywny


Ocena ogólna: 7/10

środa, 4 października 2017

[025] Vitax: Śliwka + kardamon


(kliknij żeby powiększyć)

Dobry wieczór!

            Zazwyczaj nie piszę recenzji w środku tygodnia, bo zazwyczaj nie piję herbaty wieczorami, jeśli następnego dnia muszę gdzieś iść (a idę do pracy i na dworzec i w kilka innych miejsc bez toalet), ale dzisiaj jest szczególna okazja! Vitax niedawno wypuścił jesienną serię czterech herbat, której namiętnie szukałam (w zakładce „Poszukiwane” można przeczytać jakie to smaki) i dzisiaj wreszcie udało mi się kupić dwie spośród tych czterech! Rzutem na taśmę wzięłam ostatnie pudełko śliwkowej herbaty i przedostatnie gruszkowej. Wciąż poluję na morelową i pomarańczową z tej serii, więc jeśli ktoś ma, albo wie gdzie w Warszawie można je dostać, to dajcie znać!

            No ale właśnie – szukam od pierwszego dnia, w którym się pojawiły i wreszcie udało mi się znaleźć! Nie mogłam się powstrzymać i zaraz po powrocie zabrałam się za parzenie herbaty!

            Ta herbata ma chyba same zalety! Po pierwsze – ma śliczne opakowanie w jesiennych kolorach. Po drugie – nie jest tylko banalnie owocowa, ma też jedną z jesiennych przypraw, czyli tym razem kardamon. Po trzecie – opakowania są mniejsze niż zwykle; po czwarte – opakowania są też tańsze niż zwykle. Zazwyczaj trzeba zapłacić około pięć złotych za dwadzieścia saszetek, tutaj zapłaciłam trzy złote za piętnaście saszetek, czyli dwadzieścia pięć procent mniej.

Co dalej z plusami? Po zaparzeniu herbata cudownie pachnie śliwkami, zupełnie tak samo jak powidła, które smaży moja mama. Herbata nie jest też kwaśna, jest lekko kwaskowa, ale nie kwaśna. Lekko wyczuwa się też kardamon, który pachnie jak gazowana jesień w płynie i zostawia fajny posmak w ustach po przełknięciu herbaty. Aż nie mogę się doczekać reszty smaków z tej serii! Mam nadzieję, że uda mi się kupić pozostałe dwa, bo jeśli są tak samo świetne jak ten, to będę miała nowych ulubieńców! Trzeba będzie pamiętać o zrobieniu zapasów, na wypadek gdyby Vitax postanowił wypuścić je ponownie znowu za pięć lat!

            Z informacji technicznych, to jak zazwyczaj z tą firmą – herbatę należy zalać wrzątkiem i trzymać w kubku od ośmiu do dziesięciu minut.

            Szybka recenzja na dziś, ale za to jaka! Mamy pierwszą dyszkę!


Podsumowując: na pewno kupię ponownie.
Opakowanie: 10/10 – szczelne, ładne, funkcjonalne
Cena: 10/10 – 3.00, w pudełku jest 15 saszetek, czyli 20 gr za sztukę
Zapach: 10/10 – intensywny i bardzo ładny
Smak na ciepło: 10/10 – intensywny, zgodny z opisem z opakowania
Smak na zimno: 9/10 – trochę bardziej kwaśny, ale ciągle bardzo dobry


Ocena ogólna: 10/10

sobota, 23 września 2017

[021] Vitax: Owoce leśne


(kliknij żeby powiększyć)

Dobry wieczór;

            Niestety magiczna herbata z poprzedniej recenzji nie pomogła – nadal jestem chora, ale nie mam już takiego okropnego kataru jak w poprzednim tygodniu – czuję już zapachy! A to znaczy, że czas nadrobić zaległości i napić się nowej herbaty. Już mam dosyć wody z miodem – piję od tygodnia kilka kubków dziennie. Herbata owocowa to miła odmiana po wszechobecnej słodkości.

            Dzisiaj padło ponownie na Vitax – tym razem o smaku owoców leśnych. Na obrazku widać jeżynę, malinę, czarne porzeczki i chyba poziomkę. Truskawki zazwyczaj są większe od malin, a owoc na obrazku od maliny jest mniejszy, więc to chyba jednak nie truskawka a rzeczywiście poziomka.

            Herbatę należy parzyć od 8 do 10 minut we wrzątku – tak zrobiłam. Torebka przed zalaniem wodą pachnie pięknie jeżynami, po zalaniu zapach jest słabszy, ale wciąż ładny i wyczuwalny. W smaku za to herbata jest intensywna – kwaskowa, najbardziej czuć jeżyny i chyba poziomki, o ile nie zasugerowałam się obrazkiem. Truskawek nie czuję wcale, więc możliwe, że tego nie zrobiłam.

            Już raz recenzowałam na tym blogu herbatę o smaku owoców leśnych, więc mam porównanie. Ta herbata jest intensywnie owocowa i przed i po zaparzeniu, ładnie pachnie i zostawia fajny posmak po wypiciu. Całkiem niezła. Gdyby nie to, że od herbaty malinowej wolę herbatę z sokiem malinowym, to pewnie gościłaby u mnie częściej.

            Sporą wadą tej herbaty jest opakowanie – nie znalazłam nigdzie małego, dwudziestosaszetkowego opakowania – jedyne jakie znalazłam miało dziewięćdziesiąt saszetek. Cena w przeliczeniu na sztukę jest dobra, ale wciąż żeby się napić tej herbaty to trzeba zainwestować jednorazowo trzydzieści, trzydzieści pięć złotych.
             
Podsumowując: raczej kupię ponownie.
Opakowanie: 7/10 – saszetki, ale przezroczyste, więc nie ma żadnych informacji
Cena: 6/10 – 29.99 zł, w pudełku jest 90 sztuk, czyli 33 gr za sztukę
Zapach: 8/10 – ładny, jeżynowy
Smak na ciepło: 9/10 – bardzo dobry
Smak na zimno: 8/10 – trochę mniej intensywny


Ocena ogólna: 8/10

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

[009] Vitax: Malina + jeżyna


(kliknij żeby powiększyć)


 Dobry wieczór!

            Dzisiaj wieczorem znowu porządnie zmarzłam, ale niebo i gwiazdy były tak spokojne, a zapach nadchodzącej jesieni tak piękny, że nie mogłam sobie odmówić spaceru. A po powrocie oczywiście herbata i bullet journal, który założyłam wczoraj. Korzystacie z personalizowanego kalendarza? Ja bardzo lubię kalendarze z miejscem na notatki, bo zazwyczaj mam dużo zajęć w ciągu tygodnia, dodatkowo lubię ładne, kreatywne rzeczy, więc postanowiłam spróbować. Czy was też porwała ta moda? :)

            Dzisiaj kolejna owocowa herbata, ale z tych zimowych smaków, bo z malinami. Po wyjęciu z saszetki roztacza się bardzo intensywny zapach, po zaparzeniu jest on tylko trochę słabszy. Bardziej chyba czuć jeżynę niż malinę, ale może dlatego, że zaledwie parę godzin wcześniej jadłam jeżyny wprost z krzaka, a pachniały tak soczyście, że do tej pory ślinianki mi pracują na pełnych obrotach :D

            Herbatę tym razem znowu trzeba parzyć długo, bo od ośmiu do dziesięciu minut w stu stopniach. Ja trzymałam ją chyba nawet chwilę dłużej, bo w czasie gotowania wody i parzenia herbaty robiłam sałatkę – a z doświadczenia wiem, że potrzebuję na to około piętnastu minut. Tak czy siak – herbata się udała, kolor jest tak ciemnoróżowy, że prawie fioletowy. Jeszcze takiego nie widziałam. W ogóle jeżeli chodzi o kolory, to ostatnio przetłumaczyłam opisy ze wszystkich niemieckich saszetek i okazało się, że jedna z herbat, którą mam jest mieszanką herbaty zielonej i białej – oba rodzaje są w jednej torebce. To może być ciekawe, bo takiej mieszanki jeszcze nie widziałam.

            Jeżeli chodzi o malinowo-jeżynową herbatę, która gościła dzisiaj w moim kubku, to jest to kolejna dobra, wyrazista herbata od tej firmy. Lekko kwaskowy smak, jeżynę czuć dość mocno, malinę trochę mniej, ale to ogólnie bardzo dobre połączenie. Dosypałam odrobinę cukru i smak znowu stał się intensywniejszy. Nie mam pojęcia jakie reakcje zachodzą, żeby tak się stało, ale to tak intrygujące, że chyba zapytam o to przy okazji następnego wykładu z fizyki płynów… Nie smakuje to sztucznie, nie jest gorzkie ani przesadzone – w sam raz, czyli tak jak lubię. Mam jeszcze herbatę o smaku owoców leśnych tej firmy – ciekawa jestem bardzo czym się różni od tej, ale do tego dojdziemy. Na razie polecam tę! :)



Podsumowując: na pewno kupię ponownie.
Opakowanie: 8/10 – foliowe, zgrzane, szczelne
Cena: 8/10 – 5.95, w pudełku jest 15 saszetek, czyli 40 gr za sztukę
Zapach: 9/10 – bardzo ładny, bardzo jeżynowy
Smak na ciepło: 9/10 – bardzo dobry, czuć owoce, nie czuć sztucznych perfum
Smak na zimno: 9/10 – właściwie bez zmian


Ocena ogólna: 9/10



niedziela, 23 lipca 2017

[002] VITAX: Mangostan + porzeczka


(kliknij żeby powiększyć)

Dzień dobry!


            Dzisiaj znowu Vitax i znowu owocowo, bo tych herbat mam chyba najwięcej. Kupiłam ostatnio dla koleżanki w prezencie dziesięć różnych paczek, które zamierzałam włożyć do specjalnego, ręcznie zrobionego pudełka na herbatę (sama ozdabiałam!). Okazało się, że mieści się do niego o wiele mniej saszetek niż myślałam i efekt jest taki, że jedna trzecia każdego smaku została dla mnie. Będzie więc pewnie sporo tej firmy w moich recenzjach, bo to chyba chwilowo najpopularniejsza w mojej kolekcji, a że apetyt rośnie w miarę jedzenia, to chciałabym (i planuję) spróbować każdego smaku, który jest na rynku.


            Nigdy nie jadłam mangostanu, za to znam i lubię sok z czarnej porzeczki, więc sądziłam, że herbata o smaku mangostanu z porzeczką będzie dobra. Znowu jest długi czas parzenia, bo od ośmiu do dziesięciu minut w stu stopniach. To nie jest wielki problem, bo przez dziesięć minut parzenia się herbata uzyskuje temperaturę w sam raz do picia, więc pozbycie się torebki to dobry wskaźnik czasowy.


            Herbata bardzo ładnie pachnie już po wyjęciu ze zgrzanej saszetki, ale po zaparzeniu zapach jest wręcz obłędny. Ma też bardzo buraczany kolor, co jest może trochę niepokojące, ale pachnie tak wspaniale, że nie miałam żadnych oporów przed spróbowaniem jej. Słusznie, bo to chyba najlepsza herbata, jaką kiedykolwiek piłam! Lekko kwaskowa, mocno porzeczkowa, czuć delikatnie jeszcze jeden smak – zakładam, że to mangostan, którego nie znam – a całość jest bardzo fajnie wyważona. Znowu pamiętając o tym, że czasami cukier wzmacnia smak – po wypiciu połowy kubka dosypałam ćwierć łyżeczki cukru i tym razem trik zadziałał, a smak jest jeszcze mocniejszy. Chyba będę to stosować regularnie, a tę herbatę na pewno kupię kolejny raz, gdy tylko skończą mi się obecne saszetki.


            Musiałam się naprawdę powstrzymywać przed wypiciem jej do końca, żeby dać jej ostygnąć i spróbować na zimno, no ale jakoś dałam radę. Herbata na zimno smakuje trochę mniej intensywnie i pachnie słabiej, ale nadal jest bardzo dobra. Z czystym sumieniem polecam!



            Podsumowując: na pewno kupię ponownie.
Opakowanie: 9/10 – funkcjonalne, dobrej jakości, ładne
Cena: 7/10 – 5.95 za 15 saszetek, czyli 40 gr za sztukę; duży plus za nieduże opakowanie
Zapach: 10/10 – pachnie cudownie
Smak na ciepło: 10/10 – intensywny ale nieprzesadzony, dobrze wyważony
Smak na zimno: 8/10 – trochę mniej intensywny, ale nadal bardzo dobry

Ocena ogólna: 9/10



            Tym razem krócej i bez relacji na żywo. Lepiej?


Pozdrawiam!

niedziela, 16 lipca 2017

[001] VITAX: Melisa + pomarańcza


(kliknij żeby powiększyć)


Dzień dobry!

            Już nie mogłam się doczekać pisania tutaj, więc postanowiłam zająć się parzeniem herbaty od razu – leniwe niedzielne popołudnia sprzyjają takim zajęciom: wszystko co trzeba było zrobić jest już zrobione, więc można zająć się tym, czego robić nie trzeba, ale można. ;)


            Na pierwszy ogień poszła herbata Vitax o smaku melisy z pomarańczą, bo wydawało mi się, że to nie może nie smakować, gdy lubi się pomarańcze i ogólnie cytrusy, a ja lubię. Szkoda, że nie mam herbaty o smaku grapefruita, bo to mój ulubiony owoc, ale kto wie – może wpadnie mi w oko albo w ręce za jakiś czas…


            Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to informacja, że w saszetce nie znajdę melisy z pomarańczą, tylko herbatę o smaku melisy i pomarańczy – może to i dobrze, bo ziewam i bez ziół uspokajających… :) Kolejna rzecz, to czas parzenia – długi, bo od ośmiu do dziesięciu minut. Wydaje mi się, że na większości saszetek, które mam ten czas jest dokładnie o połowę krótszy, ale może to przypadek. Do zalania herbaty należy użyć wrzątku, więc powinno pójść gładko… Po rozpakowaniu szczelnie zgrzanej saszetki poczułam dosyć delikatny, ale jednak zapach pomarańczy, a to dobry znak. Mam nadzieję, że nie będzie z tą herbatą tak, że „smak” owoców tak naprawdę oznacza wyłącznie zapach, ale sprawdzimy za chwilę.

*

            Okej, herbata się parzy, a ja zastanawiam się jak wam ją pokazać, żeby było widać i torebkę i opakowanie i jeszcze kolor w kubku… Zdecydowałam się na zrobienie sklejki zdjęć, ale jeśli ktoś ma lepszy pomysł, to chętnie rozważę, bo to nie wygląda tak jakbym chciała.

*

            Czas stop – dziesięć minut minęło (wygląda na to, że zrobiłam relację „live” na blogu :D), więc wyjęłam torebkę… Zaparzona herbata pachnie bardzo ładnie pomarańczami, ale pomimo długiego czasu, jaki torebka spędziła we wrzątku – napój jest dosyć jasny, choć to miała być czarna herbata. Nie używałam cukru, miodu, cytryny, mięty, mleka ani innych dodatków – tylko zawartość saszetki i woda.

*

            No cóż, wielkie rozczarowanie nastąpiło już po pierwszym łyku. Herbata rzeczywiście bardzo ładnie pachnie pomarańczami, ale smakuje jak ciepła woda… Ani jak herbata, ani jak melisa, ani jak owoce – nie smakuje wcale. Mam wrażenie, jakbym piła pachnącą wodę… Dosypię może jednak trochę cukru – pamiętam, że piłam kiedyś herbatę karmelową, która po posłodzeniu odrobiną cukru zyskiwała o wiele bardziej intensywny smak. Może z pomarańczami będzie to samo? …nie, jednak nie. Po posłodzeniu smakuje po prostu jak słodka woda, pomarańczy nie czuję wcale. Szkoda, bo liczyłam na to, że będzie efekt WOW… Może następnym razem!


            Podsumowując: nie kupię ponownie.
Opakowanie: 8/10 – funkcjonalne, dobrej jakości, tylko kolor nie taki jak lubię :D
Cena: 7/10 – 29.99 za 90 saszetek, czyli 33 gr za sztukę, ale nie znalazłam małego opakowania
Zapach: 8/10 – pachnie rzeczywiście bardzo ładnie i przed zalaniem wodą i po zaparzeniu
Smak na ciepło: 1/10 – zupełnie go nie czuć
Smak na zimno: 1/10 – też nic nie czuć

Ocena ogólna: 3/10


*

Na dzisiaj to wszystko. Pomyślę jeszcze o formie pisania tych moich recenzji, bo nie jestem przekonana do relacji na żywo, choć cieszę się, że spróbowałam. Wszelkie uwagi są oczywiście mile widziane!


Pozdrawiam!