Pokazywanie postów oznaczonych etykietą  Twinings. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą  Twinings. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 stycznia 2018

[046] Twinings: Czarna porzeczka


(kliknij żeby powiększyć)


Dzień dobry,

            Dzisiaj w kubku czarna porzeczka. Kiedyś nie lubiłam soku z czarnej porzeczki, samych owoców nie lubię nadal (mimo, że przez wiele lat miałam okazję próbować ich prosto z krzaka), ale teraz i sok i herbatę chętnie piję, jeśli są o tym smaku.

            Torebka jest opisana, a według opisu w środku znajduje się czarna herbata o zapachu porzeczek, więc nie spodziewam się w smaku cudów, choć pachnie rzeczywiście pięknie. Należało ją parzyć od trzech do czterech minut w stu stopniach i tak właśnie zrobiłam, a wyjmowana torebka roztaczała znowu cudny zapach, jak jedna z ostatnich, nie pamiętam, która konkretnie.

            Herbata pachnie jak sok w kartonie – naprawdę intensywny, soczysty zapach soku. Bardzo lubię takie zapachy herbat – zwłaszcza wtedy, gdy w ślad za nimi idzie taki sam intensywny smak. Tutaj jednak tego nie ma – herbata smakuje jak zwykła czarna, jedyna różnica tkwi w goryczy, a raczej w jej braku – czarna herbata zazwyczaj jest gorzka, a ta nie jest taka wcale.
           
            Raczej nie kupię jej ponownie, bo jest sporo herbat, które nie tylko ładnie pachną ale i dobrze smakują, ale nie jest zła – nadaje się do tego, żeby ją wypić do słodkiego ciasta na deser.
             
Podsumowując: raczej nie kupię ponownie.
Opakowanie: 4/10 – papierowe saszetki z wyrywanymi z opakowania kartonikami
Cena: 6/10 – 7,00 zł, w pudełku jest 25 torebek, czyli 28 gr za sztukę
Zapach: 10/10 – intensywny, owocowy, zgodny z opisem
Smak na ciepło: 5/10 – zgodny z opisem, nie czuć owoców
Smak na zimno: 5/10 – bez zmian


Ocena ogólna: 6/10

wtorek, 2 stycznia 2018

[041] Twinnings: Cytrynowa

(kliknij żeby powiększyć)


Dzień dobry,

            Wymieniłam się na kilka herbat tej firmy, a że wszystkie mają papierowe opakowania, to doszły do mojej „szybkiej” kolejki, żeby nie wywietrzały. Co dzień sobie parzę chociaż jedną – przynajmniej póki leniuchuję na urlopie.

            Dzisiaj do śniadania zaparzyłam sobie cytrynową. Należało ją zalać wrzątkiem i trzymać w kubku od trzech do czterech minut, czyli tak samo jak poprzednią owocową tej firmy. Zapach po zaparzeniu był znowu bardzo fajny, choć tym razem zupełnie niesłodki. Czuć było gorzkawy zapach skórki cytrynowej i dosłownie jedną, niewielką nutkę kwaśnej cytryny.

            W smaku w ogóle nie było czuć ani kwasku cytrynowego, ani kwaśnej cytryny – za to wyraźnie było czuć skórkę z jej gorzkawym (ale bardzo, bardzo delikatnie gorzkawym) posmakiem. Zauważyłam, że jeśli chodzi o herbaty owocowe, to te cytrynowe są zazwyczaj dobre, nawet jeśli inne owocowe się konkretnym firmom nie udają. Ciekawe dlaczego tak jest – może po prostu cytryny (tak jak sałatki jarzynowej) nie można zepsuć…? :D

            Swoją drogą ciekawa jestem, czy istnieje herbata ekspresowa (albo nawet zwykła, bez torebek), która będąc herbatą cytrynową smakuje jak te napoje herbaciane w butelkach. Wszystkie, które do tej pory piłam smakowały jak czarna herbata z dodatkiem startej skórki – takiego typowo cytrynowego smaku, jaki znam z napojów albo lodów jeszcze nie spotkałam. Znacie taką? Jeśli znacie, to chętnie się wymienię, albo przyjmę nazwę lub namiary i sobie kupię :)

            Wszystkiego dobrego w nowym roku! (Zostało 9 recenzji do konkursu!)
           
             
Podsumowując: raczej kupię ponownie.
Opakowanie: 4/10 – papierowe saszetki z wyrywanymi z opakowania kartonikami
Cena: 6/10 – 7,00 zł, w pudełku jest 25 torebek, czyli 28 gr za sztukę
Zapach: 8/10 – intensywny, zgodny z opisem
Smak na ciepło: 7/10 – zgodny z opisem, dobry
Smak na zimno: 6/10 – mniej intensywny niż na ciepło  


Ocena ogólna: 7/10

sobota, 30 grudnia 2017

[040] Twinings: Czerwone owoce


(kliknij żeby powiększyć)


Dzień dobry,

            Dzisiaj w kubku kolejna owocowa herbata – tym razem o smaku wiśni, czerwonych porzeczek, malin i truskawek, czyli bardzo letnia mieszanka. Opakowanie wyglądało apetycznie, więc padło na nie :)

            Opakowanie tej herbaty jest zbudowane podobnie do opakowań od Teekanne – to jest minimalnie lepsze, bo nie jest tylko papierowe, ale dodatkowo lekko śliskie, czyli pewnie woda by przez nie nie przesiąkła przy rozlaniu. Wadą tych opakowań (oprócz przepuszczalności zapachów) jest to, że kartonik przytwierdzony do sznurka z torebką nie jest po prostu w środku saszetki, tylko jest jej częścią. Żeby wyjąć torebkę z saszetki trzeba sobie najpierw wyrwać kartonik z opakowania. Nie lubię tego, bo przy wydzieraniu kawałka opakowania nietrudno o rozdarcie samej torebki, a to się wiąże z pływającymi, okropnymi fusami.

            Tym razem jednak udało mi się bibułki nie rozerwać, więc zaparzanie poszło dobrze. Herbata jest czarna, należy ją zalać wrzątkiem i trzymać w wodzie od trzech do czterech minut, u mnie jak zwykle była przez cztery.

            Zapach herbaty jest bardzo fajny, słodki, owocowy, nie dałam rady jednoznacznie nazwać owoców, których zapach wyczułam, ale podsumowałabym to jako po prostu zapach owocowy. Takiego połączenia smakowego jeszcze w swoim magicznym, testowym pudełku nie miałam, więc tym chętniej po nią sięgnęłam.

            Smak niestety okazał się banalny, taki sam jak większość owocowych herbat, choć tym razem bardziej czuć samą herbatę niż „owocowy” (a raczej gumowy) posmak. Dla fanów czystej herbaty to pewnie plus, ale nie po to kupuje się owocową, żeby nie było czuć owoców, prawda? Dosypałam trochę cukru, ale to nic nie zmieniło – przynajmniej póki herbata była ciepła. Gdy wystygła, to jak zwykle spróbowałam jej ponownie i byłam bardzo zaskoczona, bo po wystudzeniu wyczułam w smaku malinę przebijającą się przez gumowy posmak. To niewiele, ale lepsze niż nic, więc okazuje się, że na zimno ta herbata jest lepsza niż na gorąco. Niewiele takich do tej pory spotkałam.
           
             
Podsumowując: nie kupię ponownie.
Opakowanie: 4/10 – papierowe saszetki z wyrywanymi z opakowania kartonikami
Cena: 6/10 – 7,00 zł, w pudełku jest 25 torebek, czyli 28 gr za sztukę
Zapach: 7/10 – słodki, owocowy
Smak na ciepło: 5/10 – niezgodny z opisem, niezbyt dobry
Smak na zimno: 6/10 – po wystudzeniu czuć część owoców


Ocena ogólna: 6/10