Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 09/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 09/10. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 stycznia 2018

[045] Irving: Ananasowa


(kliknij żeby powiększyć)


Dzień dobry,

            Na moment postanowiłam odstąpić od szybkiej kolejki, bo naszła mnie wielka ochota na ananasową herbatę, której szukałam bardzo długo. W końcu udało mi się na nią wymienić, ale i tak odczekała swoje przed degustacją…

            Ananas to jeden z owoców, które bardzo lubię (w ogóle u mnie prym wiodą owoce z tropików – kokos, ananas, cytrusy…), więc wiązałam duże nadzieje z tą herbatą.

            Jest zielona, więc dodatkowo przyda się po dzisiejszej kolacji w postaci pizzy. Należało parzyć ją w temperaturze od osiemdziesięciu do dziewięćdziesięciu stopni i trzymać w kubku od minuty do dwóch minut. Czyli i temperatura jest niska i czas parzenia krótki. Ja zalałam herbatę wodą o temperaturze osiemdziesięciu pięciu stopni a w kubku trzymałam dwie minuty. Trochę mi było żal pozbywać się torebki z wody, bo herbata pachnie po zaparzeniu cudownie – aż by się chciało, żeby była tak intensywna w smaku jak jest w zapachu. Ponieważ jednak wiem, że przetrzymanie herbaty może skutkować goryczą, to powstrzymałam tę chęć i wyrzuciłam torebkę zgodnie z przepisem.

            Powiem szczerze, że miałam spore obawy przed spróbowaniem tej herbaty, bo tak długo na nią czekałam, że bałam się ewentualnego rozczarowania. Pachniała pięknie, choć po wyjęciu torebki trochę mniej intensywnie niż sama mokra torebka. Smak na szczęście nie okazał się takim rozczarowaniem, jak to czasami bywa, ale sądzę, że mimo wszystko mogłam potrzymać torebkę dłużej w kubku, bo smak po tym przepisowym czasie jest naprawdę delikatny. Nie jest gorzki ani kwaśny, jest lekko ananasowy, ale jakby… rozwodniony. Myślę, że bardziej byłoby go czuć, gdyby to zaparzanie jednak trochę przedłużyć. Miałam tylko jedną saszetkę tej herbaty, więc w najbliższej przyszłości raczej nie sprawdzę, czy dłuższe trzymanie w wodzie sprawi, że smak będzie intensywniejszy, ale zakładam, że tak by się stało. A nawet jeśli nie, o herbata i tak jest bardzo dobra. Chyba trafia na moją listę ulubieńców.

            Dacie wiarę, że dzisiaj mija pół roku od opublikowania przeze mnie pierwszej recenzji? Nie wiem kiedy to zleciało… A za pięć notek będzie konkurs, skoro dodatkowo zbliżamy się do okrąglutkiej recenzji. Już się nie mogę doczekać, a wy?

             
Podsumowując: na pewno kupię ponownie.
Opakowanie: 8/10 – pudełko z saszetkami
Cena: 6/10 – 7.99, w pudełku jest 18 torebek, czyli 44 gr za sztukę
Zapach: 10/10 – ładny, intensywny, prawdziwy
Smak na ciepło: 8/10 – niezbyt intensywny, ale bardzo dobry
Smak na zimno: 8/10 – bez zmian


Ocena ogólna: 9/10

wtorek, 10 października 2017

[029] Vitax: Pomarańcza + goździki


(kliknij żeby powiększyć)

Dobry wieczór,

            Dzisiaj znowu recenzja nowego jesiennego smaku od firmy Vitax, bo udało mi się kupić już trzeci (z czterech)! Ten jest chyba najbardziej zimowy ze wszystkich, w zasadzie to nawet bardziej zimowy niż jesienny, ale skoro jest w ofercie, skoro jest nie „tylko” owocowy ale z dodatkami i skoro lubię jesień i jesienne smaki, to oczywiście polowałam, polowałam i upolowałam. Najbardziej chciałabym spróbować tego czwartego, którego oczywiście upolować mi się nie udało, ale nie poddaję się – może jeszcze się uda.

            Tymczasem na tapetę bierzemy pomarańczę z goździkami. Powiem szczerze, że nie przepadam za goździkami – do ciast nigdy ich nie dodaję, do wina też nie, a zimą zamiast wbić całej paczki goździków w pomarańczę dla zapachowej dekoracji wbijam ich może pięć. Nie powiem, żebym nie lubiła goździków, ale że lubię to też nie mogę powiedzieć. Raczej jestem na nie, ale bez przesady. Byłam więc średnio zadowolona, gdy wyjęłam torebkę z saszetki, bo pachniała bardzo intensywnie goździkami, nie czułam niczego poza nimi. Sytuacja się jednak zmieniła po zalaniu wodą, bo natychmiast rozszedł się zapach pomarańczy – najpierw tylko pomarańczy a po chwili doszedł do niego jeszcze o wiele delikatniejszy niż na początku zapach goździków. Finalnie herbata pachnie bardzo podobnie do zapachu do ciasta, który można kupić w takiej małej buteleczce. Smakuje też podobnie, ale smak jest znowu bardzo dobrze wyważony, bo nie jest gorzki, nie jest kwaśny ani słodki, jest kwaskowy, pomarańczowy i goździkowy – czyli w sam raz. Czuć oba główne składniki i w smaku i w zapachu, więc to się zgadza dodatkowo z opisem z pudełka. Ogólnie na plus. To może nie będzie moja ulubiona herbata, ale na pewno jedna z ulubionych. Jeżeli ktoś chciałby spróbować a nie udało mu się kupić, to będzie też możliwość wygrania paru saszetek z tą herbatą (i z innymi jesiennymi, limitowanymi smakami!) w konkursie, który mam w planach.

            Z technicznych informacji warto wspomnieć, że czas parzenia znowu jest dosyć długi, bo torebka we wrzątku powinna siedzieć od ośmiu do dziesięciu minut. Warto jednak czekać, bo zapachniało Bożym Narodzeniem… :)



            Podsumowując: na pewno kupię ponownie.
Opakowanie: 9/10 – funkcjonalne, dobrej jakości
Cena: 10/10 – 3 zł za 15 saszetek, czyli 20 gr za sztukę
Zapach: 10/10 – zgodny z opisem, intensywny ale nie duszący, bardzo ładny
Smak na ciepło: 9/10 – dosyć wyrazisty, ale też niezgodny z opisem
Smak na zimno: 9/10 – mniej owocowy, bardziej kwaśny


Ocena ogólna: 9/10

niedziela, 1 października 2017

[024] King's Crown: Granatapfel


(kliknij żeby powiększyć)

Dzień dobry,

            Dzisiaj miałam ochotę na jakąś niesłodką ale i niekwaśną herbatę, więc wszystkie waniliowe oraz owocowe odpadły dość szybko. Tylko granat mnie dzisiaj przyciągnął do siebie, bo ta oryginalna herbata pachnie świetnie nawet mimo saszetki i folii, w którą ją owinęłam. A dlaczego jest taka oryginalna? Głównie dlatego, że to tak naprawdę są dwie herbaty – biała i zielona – z dodatkiem suszu owocowego z granatu.

            Tym razem nie było napisane w ilu stopniach należy parzyć torebkę z herbatą, był podany tylko czas – od trzech do czterech minut – ja wybrałam cztery minuty. Zwykle gdy nie ma podanej temperatury parzenia to zalewam torebkę wrzątkiem, ale tym razem użyłam przegotowanej wody wystudzonej do osiemdziesięciu stopni, bo nie wydało mi się właściwe zalewanie białej i zielonej herbaty wrzątkiem… To był chyba w miarę dobry pomysł, bo herbata w smaku wyszła bardzo fajna.

            Zapach po zaparzeniu jest słodkawy – najbardziej czuć zapach zielonej herbaty, ale dochodzi do tego też inny. Trudno mi go opisać, bo jedyne co nasuwało mi się na myśl, to zapach białej czekolady z owocami. Bardzo miły.

            W smaku również najmocniej wyczuwalna jest zielona herbata, ale na ciepło czuć też owoce, ale nie jestem pewna, czy rozpoznałabym granat, gdybym nie wiedziała, że to akurat on znajduje się w torebce. Herbata nie jest gorzka, nie jest kwaśna, jest dosyć delikatna i lekko owocowa. Dobrze zrównoważona i bardzo smaczna.

            Nigdy nie piłam czystej białej herbaty, więc nie mam porównania, ale tę zmieszaną z zieloną i z granatem mogę polecić z czystym sumieniem!


Podsumowując: na pewno kupię ponownie.
Opakowanie: 4/10 – saszetka papierowa, z instrukcją tylko po niemiecku i bez temperatury
Cena: 8/10 – 4.99, w pudełku jest 25 saszetek, czyli 20 gr za sztukę
Zapach: 9/10 – intensywny i bardzo ładny
Smak na ciepło: 9/10 – delikatny, owocowy, dobrze wyważony
Smak na zimno: 9/10 – trochę mniej owocowy, ale wciąż bardzo dobry


Ocena ogólna: 9/10

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

[009] Vitax: Malina + jeżyna


(kliknij żeby powiększyć)


 Dobry wieczór!

            Dzisiaj wieczorem znowu porządnie zmarzłam, ale niebo i gwiazdy były tak spokojne, a zapach nadchodzącej jesieni tak piękny, że nie mogłam sobie odmówić spaceru. A po powrocie oczywiście herbata i bullet journal, który założyłam wczoraj. Korzystacie z personalizowanego kalendarza? Ja bardzo lubię kalendarze z miejscem na notatki, bo zazwyczaj mam dużo zajęć w ciągu tygodnia, dodatkowo lubię ładne, kreatywne rzeczy, więc postanowiłam spróbować. Czy was też porwała ta moda? :)

            Dzisiaj kolejna owocowa herbata, ale z tych zimowych smaków, bo z malinami. Po wyjęciu z saszetki roztacza się bardzo intensywny zapach, po zaparzeniu jest on tylko trochę słabszy. Bardziej chyba czuć jeżynę niż malinę, ale może dlatego, że zaledwie parę godzin wcześniej jadłam jeżyny wprost z krzaka, a pachniały tak soczyście, że do tej pory ślinianki mi pracują na pełnych obrotach :D

            Herbatę tym razem znowu trzeba parzyć długo, bo od ośmiu do dziesięciu minut w stu stopniach. Ja trzymałam ją chyba nawet chwilę dłużej, bo w czasie gotowania wody i parzenia herbaty robiłam sałatkę – a z doświadczenia wiem, że potrzebuję na to około piętnastu minut. Tak czy siak – herbata się udała, kolor jest tak ciemnoróżowy, że prawie fioletowy. Jeszcze takiego nie widziałam. W ogóle jeżeli chodzi o kolory, to ostatnio przetłumaczyłam opisy ze wszystkich niemieckich saszetek i okazało się, że jedna z herbat, którą mam jest mieszanką herbaty zielonej i białej – oba rodzaje są w jednej torebce. To może być ciekawe, bo takiej mieszanki jeszcze nie widziałam.

            Jeżeli chodzi o malinowo-jeżynową herbatę, która gościła dzisiaj w moim kubku, to jest to kolejna dobra, wyrazista herbata od tej firmy. Lekko kwaskowy smak, jeżynę czuć dość mocno, malinę trochę mniej, ale to ogólnie bardzo dobre połączenie. Dosypałam odrobinę cukru i smak znowu stał się intensywniejszy. Nie mam pojęcia jakie reakcje zachodzą, żeby tak się stało, ale to tak intrygujące, że chyba zapytam o to przy okazji następnego wykładu z fizyki płynów… Nie smakuje to sztucznie, nie jest gorzkie ani przesadzone – w sam raz, czyli tak jak lubię. Mam jeszcze herbatę o smaku owoców leśnych tej firmy – ciekawa jestem bardzo czym się różni od tej, ale do tego dojdziemy. Na razie polecam tę! :)



Podsumowując: na pewno kupię ponownie.
Opakowanie: 8/10 – foliowe, zgrzane, szczelne
Cena: 8/10 – 5.95, w pudełku jest 15 saszetek, czyli 40 gr za sztukę
Zapach: 9/10 – bardzo ładny, bardzo jeżynowy
Smak na ciepło: 9/10 – bardzo dobry, czuć owoce, nie czuć sztucznych perfum
Smak na zimno: 9/10 – właściwie bez zmian


Ocena ogólna: 9/10



sobota, 12 sierpnia 2017

[007] King's Crown: Sahne-Karamell


(kliknij żeby powiększyć)

Dobry wieczór!


            Cały dzień (a raczej cały tydzień) było bardzo gorąco, ale wreszcie – pierwszy raz od paru dni – szykuje się chłodna noc. Termometr wskazuje dwadzieścia jeden stopni, zza okna wpada chłodne powietrze, czyli wreszcie warunki pogodowe sprzyjają prowadzenia bloga :D


            Zrobiło się chłodno, więc zamiast orzeźwiającej, owocowej herbaty sięgnęłam tym razem po karmelową – taką, której już sam zapach sprawia, że człowiekowi robi się cieplej. Wadą wybranej przeze mnie herbaty jest to, że jest czerwona… Mam złe wspomnienia związane z czerwoną herbatą, ale ponieważ ta już po wyjęciu z saszetki ładnie pachniała, to nie nastawiałam się negatywnie. Kolejna wada jest taka, że opakowanie jest opisane tylko po niemiecku – nic nie rozumiem :D Rysunek z zegarkiem wskazuje zamalowane pięć minut, obok jest napisane 5-6, więc założyłam, że to czas parzenia. Zalałam torebkę wrzątkiem i trzymałam ją w kubku przez sześć minut.


            Zapach po zaparzeniu jest mniej intensywny niż po wyjęciu z torebki. Powiedziałabym, że pachnie cukrem, ale skoro to smak słodkiej śmietanki i karmelu, to pewnie tak powinno być. W smaku czuć ten karmel, aż jestem zaskoczona, bo ta herbata nie ma tego okropnego posmaku, który miała poprzednia czerwona, której próbowałam. Nie jest gorzka, ani kwaśna, jest lekko słodka i mocno karmelowa. Jeśli ktoś jest na diecie i brakuje mu słodyczy, to ta herbata będzie doskonała - nie ma kalorii a smakuje jak karmelowy cukierek. Nie czuć tej śmietanki, ale może to nawet lepiej, bo może to dzięki temu herbata nie jest mdła.


            W temperaturze pokojowej smakuje dobrze, ale nie jest już taka intensywna, na zimno jest prawie tak samo świetna jak na gorąco. Jeżeli chodzi ogólnie o czerwone herbaty, to jestem lekko skonfundowana, bo pierwsza była okropna, a druga świetna. W takim razie do trzech razy sztuka? :) Tę w każdym razie polecam!



Podsumowując: na pewno kupię ponownie.
Opakowanie: 4/10 – saszetka papierowa, z instrukcją tylko po niemiecku
Cena: 8/10 – 4.99, w pudełku jest 25 saszetek, czyli 20 gr za sztukę
Zapach: 9/10 – przed zaparzeniem pachnie intensywnie, po zalaniu wodą pachnie słabiej
Smak na ciepło: 9/10 – czuć karmel, nie czuć śmietanki, ale smak jest bardzo dobry
Smak na zimno: 8/10 – trochę mniej intensywny niż na ciepło, ale nadal bardzo dobry


Ocena ogólna: 9/10


niedziela, 23 lipca 2017

[002] VITAX: Mangostan + porzeczka


(kliknij żeby powiększyć)

Dzień dobry!


            Dzisiaj znowu Vitax i znowu owocowo, bo tych herbat mam chyba najwięcej. Kupiłam ostatnio dla koleżanki w prezencie dziesięć różnych paczek, które zamierzałam włożyć do specjalnego, ręcznie zrobionego pudełka na herbatę (sama ozdabiałam!). Okazało się, że mieści się do niego o wiele mniej saszetek niż myślałam i efekt jest taki, że jedna trzecia każdego smaku została dla mnie. Będzie więc pewnie sporo tej firmy w moich recenzjach, bo to chyba chwilowo najpopularniejsza w mojej kolekcji, a że apetyt rośnie w miarę jedzenia, to chciałabym (i planuję) spróbować każdego smaku, który jest na rynku.


            Nigdy nie jadłam mangostanu, za to znam i lubię sok z czarnej porzeczki, więc sądziłam, że herbata o smaku mangostanu z porzeczką będzie dobra. Znowu jest długi czas parzenia, bo od ośmiu do dziesięciu minut w stu stopniach. To nie jest wielki problem, bo przez dziesięć minut parzenia się herbata uzyskuje temperaturę w sam raz do picia, więc pozbycie się torebki to dobry wskaźnik czasowy.


            Herbata bardzo ładnie pachnie już po wyjęciu ze zgrzanej saszetki, ale po zaparzeniu zapach jest wręcz obłędny. Ma też bardzo buraczany kolor, co jest może trochę niepokojące, ale pachnie tak wspaniale, że nie miałam żadnych oporów przed spróbowaniem jej. Słusznie, bo to chyba najlepsza herbata, jaką kiedykolwiek piłam! Lekko kwaskowa, mocno porzeczkowa, czuć delikatnie jeszcze jeden smak – zakładam, że to mangostan, którego nie znam – a całość jest bardzo fajnie wyważona. Znowu pamiętając o tym, że czasami cukier wzmacnia smak – po wypiciu połowy kubka dosypałam ćwierć łyżeczki cukru i tym razem trik zadziałał, a smak jest jeszcze mocniejszy. Chyba będę to stosować regularnie, a tę herbatę na pewno kupię kolejny raz, gdy tylko skończą mi się obecne saszetki.


            Musiałam się naprawdę powstrzymywać przed wypiciem jej do końca, żeby dać jej ostygnąć i spróbować na zimno, no ale jakoś dałam radę. Herbata na zimno smakuje trochę mniej intensywnie i pachnie słabiej, ale nadal jest bardzo dobra. Z czystym sumieniem polecam!



            Podsumowując: na pewno kupię ponownie.
Opakowanie: 9/10 – funkcjonalne, dobrej jakości, ładne
Cena: 7/10 – 5.95 za 15 saszetek, czyli 40 gr za sztukę; duży plus za nieduże opakowanie
Zapach: 10/10 – pachnie cudownie
Smak na ciepło: 10/10 – intensywny ale nieprzesadzony, dobrze wyważony
Smak na zimno: 8/10 – trochę mniej intensywny, ale nadal bardzo dobry

Ocena ogólna: 9/10



            Tym razem krócej i bez relacji na żywo. Lepiej?


Pozdrawiam!