Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiśnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiśnia. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 stycznia 2018

[049] Bifix: Wiśnia

(kliknij żeby powiększyć)

Dzień dobry,

            Dzisiaj po raz pierwszy piszę recenzję po godzinie od wypicia testowanej herbaty, a stało się tak dlatego, że zostałam do kogoś na tę herbatę zaproszona, a on do wyboru miał kilka różnych rodzajów. Tak się złożyło, że żadnego z nich nie miałam okazji wcześniej próbować, więc postanowiłam skorzystać z okazji i sprawdzić czy to dobry pomysł, skoro i tak musiałam którąś wybrać.

            Padło na herbatę o smaku wiśni, bo saszetka wyglądała najbardziej apetycznie i cieszę się, że ją wybrałam, bo była bardzo dobra. Należało ją zalać wrzątkiem i trzymać w kubku od trzech do pięciu minut. W składzie herbata ma aż czterdzieści pięć procent wiśni, więc w ogóle świetnie. Zapach był bardzo fajny już po otwarciu saszetki, a po zalaniu jej wodą stał się jeszcze bardziej intensywny.

            Jeżeli chodzi o smak, to herbata jest leciutko kwaśna, ale naprawdę delikatnie. Wsypałam do wielkiego kubka pół płaskiej łyżeczki cukru i kwasek zniknął całkowicie, a zapach i intensywny, owocowy smak zostały jeszcze bardziej podbite. Tym większy jest plus tej herbaty, że smak, który czuć jest naprawdę bardzo naturalny. Mam jeszcze pięć innych z tej serii (wyprosiłam na wynos! :D), więc aż nie mogę się doczekać, aż wreszcie ich spróbuję. To chyba jedna z najlepszych, jakie piłam. W zasadzie to chyba nawet najlepsza… :)

            Dodatkowym plusem (choć oczywiście nie wpływa to na ocenę) jest fakt, że pudełko nie jest ze zwykłej tektury, tylko z grubej i powlekanej, z perforacjami i zakładką. Będzie trwałe i posłuży na pewno długo po tym, jak zawartość się skończy.

            W następnej notce (chyba w sobotę albo w niedzielę) będzie pięćdziesiąta recenzja i KONKURS z tej okazji! Już teraz serdecznie zapraszam do śledzenia i brania udziału!


Podsumowując: na pewno kupię ponownie.
Opakowanie: 8/10 – foliowe, zgrzane, szczelne
Cena: 9/10 – 15 zł, w pudełku jest 60 saszetek, czyli 25 gr za sztukę
Zapach: 10/10 – bardzo intensywny, naturalny i zgodny z opisem
Smak na ciepło: 10/10 – bardzo dobry
Smak na zimno: 10/10 – bez zmian


Ocena ogólna: 10/10


sobota, 30 grudnia 2017

[040] Twinings: Czerwone owoce


(kliknij żeby powiększyć)


Dzień dobry,

            Dzisiaj w kubku kolejna owocowa herbata – tym razem o smaku wiśni, czerwonych porzeczek, malin i truskawek, czyli bardzo letnia mieszanka. Opakowanie wyglądało apetycznie, więc padło na nie :)

            Opakowanie tej herbaty jest zbudowane podobnie do opakowań od Teekanne – to jest minimalnie lepsze, bo nie jest tylko papierowe, ale dodatkowo lekko śliskie, czyli pewnie woda by przez nie nie przesiąkła przy rozlaniu. Wadą tych opakowań (oprócz przepuszczalności zapachów) jest to, że kartonik przytwierdzony do sznurka z torebką nie jest po prostu w środku saszetki, tylko jest jej częścią. Żeby wyjąć torebkę z saszetki trzeba sobie najpierw wyrwać kartonik z opakowania. Nie lubię tego, bo przy wydzieraniu kawałka opakowania nietrudno o rozdarcie samej torebki, a to się wiąże z pływającymi, okropnymi fusami.

            Tym razem jednak udało mi się bibułki nie rozerwać, więc zaparzanie poszło dobrze. Herbata jest czarna, należy ją zalać wrzątkiem i trzymać w wodzie od trzech do czterech minut, u mnie jak zwykle była przez cztery.

            Zapach herbaty jest bardzo fajny, słodki, owocowy, nie dałam rady jednoznacznie nazwać owoców, których zapach wyczułam, ale podsumowałabym to jako po prostu zapach owocowy. Takiego połączenia smakowego jeszcze w swoim magicznym, testowym pudełku nie miałam, więc tym chętniej po nią sięgnęłam.

            Smak niestety okazał się banalny, taki sam jak większość owocowych herbat, choć tym razem bardziej czuć samą herbatę niż „owocowy” (a raczej gumowy) posmak. Dla fanów czystej herbaty to pewnie plus, ale nie po to kupuje się owocową, żeby nie było czuć owoców, prawda? Dosypałam trochę cukru, ale to nic nie zmieniło – przynajmniej póki herbata była ciepła. Gdy wystygła, to jak zwykle spróbowałam jej ponownie i byłam bardzo zaskoczona, bo po wystudzeniu wyczułam w smaku malinę przebijającą się przez gumowy posmak. To niewiele, ale lepsze niż nic, więc okazuje się, że na zimno ta herbata jest lepsza niż na gorąco. Niewiele takich do tej pory spotkałam.
           
             
Podsumowując: nie kupię ponownie.
Opakowanie: 4/10 – papierowe saszetki z wyrywanymi z opakowania kartonikami
Cena: 6/10 – 7,00 zł, w pudełku jest 25 torebek, czyli 28 gr za sztukę
Zapach: 7/10 – słodki, owocowy
Smak na ciepło: 5/10 – niezgodny z opisem, niezbyt dobry
Smak na zimno: 6/10 – po wystudzeniu czuć część owoców


Ocena ogólna: 6/10

czwartek, 28 grudnia 2017

[039] Herbapol: Kwitnąca wiśnia

(kliknij żeby powiększyć)

Dzień dobry,

            Myślałam, że mam więcej świątecznych smaków do przetestowania, ale okazało się, że nie znalazłam w pudełku żadnego innego, więc zamiast świątecznego smaku będzie owocowy. Jest to nowy nabytek, który dostałam w kopercie z życzeniami od koleżanki. Nie ma saszetki, więc trzeba ją szybko wykorzystać, poza tym jest zielona – przyda się po świątecznych potrawach i ciastach z bitą śmietaną.

            Herbata pachnie bardzo ładnie, jak delicje wiśniowe. Uwielbiam takie zapachy i zawsze gdy je czuję, to spodziewam się czegoś bardzo dobrego. Nie zawsze oczywiście te moje oczekiwania są spełnione, ale spodziewam się zawsze tego samego ;)

            Herbata jest zielona, więc wyjątkowo nie zalałam jej wrzątkiem, tylko wodą o temperaturze dziewięćdziesięciu stopni (a przynajmniej tak wyszło z moich obliczeń). Trzeba było trzymać torebkę w kubku od trzech do pięciu minut – u mnie jak zwykle siedziała do górnej granicy.

            Smak mnie niestety trochę zawiódł – po zapachu spodziewałam się słodkiej, wiśniowej herbaty. Wiśniowa rzeczywiście jest, ale nie jest słodka. Czuć gorycz, powiedziałabym, że typową dla czarnej herbaty. Tym bardziej jest to dziwne, bo herbata jest zielona… Dosypałam odrobinę cukru i gorycz zniknęła, więc nie jest tak źle, ale ponieważ nie lubię cukru, to oczywiście mogłoby być lepiej.

           Zapomniałam dodać, że z okazji setnej recenzji będzie konkurs z dużą nagrodą do wygrania, a żeby wprawić się w organizowaniu konkursów, to z okazji pięćdziesiątej notki będzie malutki konkursik z małą nagrodą do wygrania. Wymagania też będą małe, więc już teraz polecam śledzić bloga (i komentować recenzje przy odwiedzinach - przyda się do konkursu! :D).
             
Podsumowując: raczej nie kupię ponownie.
Opakowanie: 3/10 – pudełko z torebkami bez saszetek
Cena: 8/10 – 4,85 zł, w pudełku jest 20 torebek, czyli 24 gr za sztukę
Zapach: 9/10 – intensywny, słodki, bardzo ładny
Smak na ciepło: 7/10 – intensywny ale gorzkawy
Smak na zimno: 7/10 – mniej intensywny


Ocena ogólna: 7/10