piątek, 27 października 2017

[031] Intensitea: Truskawka + agrest


(kliknij żeby powiększyć)

Dobry wieczór,
           
            Dawno nie było recenzji, bo jestem ostatnio tak zapracowana, że gdy wracam do domu to tylko robię obiad na następny dzień i idę spać. Dzisiaj też jestem zmęczona i też późno wróciłam, ale mam chwilowo trochę dosyć picia ciągle samej wody, więc kupiłam dziś puszkę napoju gazowanego, a w domu sięgnęłam po pudełko z herbatą.

            Wyłowiłam z niego torebkę bez saszetki, która przybyła do mnie niedawno. Zamierzałam sama kupić opakowanie tej herbaty, byłam nawet w supermarkecie i trzymałam ją w ręku, ale przypomniałam sobie, że tego samego dnia rano odebrałam ze skrytki pocztowej kopertę z herbatą – postanowiłam sprawdzić co w niej jest i okazało się, że właśnie ten smak. Odłożyłam więc zakup na czas po recenzji, żeby wiedzieć czy warto.

            Smak z opisu na opakowaniu brzmi zachęcająco – truskawki i agrest – oba owoce bardzo lubię, więc myślałam, że to połączenie nie może mi nie smakować. Okazało się, że miałam rację.

            Herbatę należy parzyć we wrzątku od ośmiu do dziesięciu minut. Ja zapomniałam spojrzeć na zegarek, gdy zalałam torebkę, więc nie mam pojęcia ile czasu siedziała w wodzie. Na pewno dłużej niż dziesięć minut, bo zdążyłam pozbywać i nakarmić psa, zanim do niej wróciłam. To jej jednak nie zaszkodziło, bo nie zrobiła się ani gorzka, ani mdła.

            Przed zalaniem herbaty wodą czuć kwaskowy zapach, ale nie wyczułam ani agrestu ani truskawek. Po zalaniu wodą sytuacja się zmienia, bo truskawki czuć dosyć intensywnie, przynajmniej jeśli chodzi o zapach. W smaku też są wyczuwalne, ale o wiele słabiej. Agrestu za to nie czułam w ogóle – ani zapachu ani smaku. W smaku czuć oprócz truskawek jeszcze kwasek cytrynowy, który znowu sprawia, że herbata po wystygnięciu smakuje tak samo jak wszystko owocowe. Smak truskawek jest wyczuwalny tylko gdy herbata jest gorąca i bardzo ciepła. I zostawia w ustach posmak taki sam, jak truskawki! Może nie te letnie, intensywne, ale te wcześniejsze. Duży plus za to. Szkoda tylko, że nie czuć wcale agrestu – liczyłam na niego, bo agrestowej herbaty jeszcze nie piłam.

            Na zakończenie wspomnę, że poszukuję morelowo-waniliowej herbaty z serii jesiennych smaków. Jeśli komuś udało się kupić, to chętnie się wymienię albo odkupię kilka torebek.
           
            Dziękuję też Darii, od której dostałam pomarańczowo-imbirową oraz cynamonowo-migdałowo-herbatnikową herbatę w ramach urodzinowego prezentu, który znalazłam w skrytce, a którego się zupełnie niespodziewałam – przetestuję je bliżej zimy!

             
Podsumowując: raczej nie kupię ponownie.
Opakowanie: 3/10 – pudełko z torebkami leżącymi luzem, czyli bez saszetek
Cena: 7/10 – 3.99, w pudełku jest 20 torebek, czyli 20 gr za sztukę
Zapach: 6/10 – całkiem ładny, chociaż tylko połowicznie zgodny z opisem
Smak na ciepło: 7/10 – trochę zbyt kwaśna; czuć truskawkę, nie czuć agrestu
Smak na zimno: 5/10 – na zimno smakuje jak wszystkie inne herbaty owocowe


Ocena ogólna: 6/10

8 komentarzy:

  1. Cieszę się, że tak szybko dodałaś posta z recenzją do tej herbaty. Też spodziewałam się po niej czegoś lepszego, chociaż jak na owocową jest dobra. Nie trzeba jej słodzić, a niektóre owocowe trzeba :) czekam też na recenzję tej z postu: cynamonowo-migdałowo-herbatnikowej. Brzmi ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie sięgnę po nią bliżej świąt, bo to taki świąteczny smak i zapach, więc żeby podkręcić atmosferę będzie idealna ^^

      Usuń
  2. Truskawka + agrest brzmi ciekawie, szkoda, że w smaku jest już dość kiepsko. Kiedyś dostałam od penpalki z Nowej Zelandii herbatkę brzoskwiniową, lepszej nigdy nie piłam i do teraz żałuję, że nie zostawiłam opakowania, a kontakt z penpalka się urwał :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, no to rzeczywiście szkoda! Ja po części dlatego postanowiłam założyć bloga - jeśli trafię na super herbatę, to będę później znała i markę i nazwę i nawet opakowanie. Może się przyda do odszukania po jakimś czasie, jeśli mi zginie z oczu w sklepach :)

      Usuń
    2. Bardzo dobry pomysł :)

      Usuń
    3. Kiełkował od dawna - im więcej herbat dostawałam tym więcej kiełków wypuszczał :D

      Usuń
  3. Blog z herbatami? Świetny pomysł! Piję ją hektolitrami :D Obecnie zaczęłam już sezon na wszystkie zimowe herbaty, a o tej nigdy nie słyszałam. Te truskawkowe herbaty średnio mi podchodzą, niestety. Życzę dużej liczby nowych herbat do probowania! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do próbowania mam całe mnóstwo, ale globalna, kilkudniowa awaria internetu, sprawia, że nie mogę nic pić i umieszczać na blogu :D
      Polecasz jakieś konkretne zimowe smaki? :)

      Usuń