sobota, 25 listopada 2017

[34] Zylanica: Owoce egzotyczne


(kliknij żeby powiększyć)


Dobry wieczór!

            Kupiłam ostatnio kolejną herbatę – głównie dlatego, że miała bardzo ładne opakowanie (metalową puszkę jak widać z bardzo fajnym spodem wieczka). Sprzedawca powiedział mi, że to herbata w torebkach, na spodzie puszki jest napisane w instrukcji parzenia, że należy torebkę włożyć do kubka i zalać wrzątkiem, a później trzymać w nim od trzech do pięciu minut. Niestety po otwarciu puszki okazało się, że w środku nie ma torebek – herbata jest liściasta, sypana, z kawałkami owoców i suszonymi płatkami, więc pod tym względem jestem bardzo rozczarowana, bo bardzo nie lubię fusów, a nie mam zaparzacza.

            Jeśli zaś chodzi o resztę, to jestem skłonna powiedzieć, że herbata jest niezła. Pachnie fenomenalnie – jak delicje cytrynowe. Herbata jest czarna z dodatkiem kawałków limonki i cytryny oraz płatków nagietka. Pachnie wręcz obłędnie! Niestety nie miałam jak wyjąć liści po pięciu minutach, więc spodziewałam się, że herbata będzie bardzo gorzka i w zasadzie niewiele się pomyliłam. To jest jednak taka gorycz, która znika po dodaniu odrobiny cukru, więc nadal nie jest źle.

            Jeżeli chodzi o smak owoców, to jestem umiarkowanie zadowolona – niby jest, więc to już plus sam z siebie, ale dosyć słabo go czuć na gorąco, bo na gorąco przeważa smak herbaty. Po wystygnięciu owoce są o dziwo bardziej wyczuwalne. Kolejny plus jest taki, że wśród liści herbaty naprawdę widać całe płatki nagietka i dosyć spore kawałki owoców, więc zakładam w takim razie, że ten smak i powalający zapach nie pochodzą z perfum tylko z natury. Dla samego tego zapachu warto było kupić tę herbatę i warto będzie kupić pozostałe z serii – w sumie jest ich pięć i po złożeniu razem składają się na kwiatka. Zamówiłam sobie już komplet na święta, mimo że spodziewam się znowu liści bez torebek, ale dokupię zaparzacz i może jakoś przetrwam. Jeżeli ktoś ma pozostałe smaki z tej serii herbaty w torebkach, to chętnie się wymienię nawet jeśli torebki nie mają saszetek.

            Pudełko ma 100 gramów i kosztuje sporo, bo 18 zł (można też zapłacić 80 zł za komplet – wtedy jest trochę taniej w przeliczeniu na jedną sztukę). Wystarczy na mniej więcej pięćdziesiąt porcji napoju, więc w zasadzie dosyć podobnie do saszetek, które do tej pory testowałam.

           
            Podsumowując: na pewno kupię ponownie.
Opakowanie: 5/10 – szczelne pudełko z herbatą sypaną
Cena: 7/10 – 18 zł za 100 gramów, czyli 36 gr za porcję.
Zapach: 10/10 – bardzo ładny i intensywny
Smak na ciepło: 7/10 – musiałam posłodzić, ale jest dobry,
Smak na zimno: 8/10 – bardziej intensywny niż na ciepło

Ocena ogólna: 8/10

4 komentarze:

  1. Pudełko ładne :) Mówi się, że herbata liściasta jest lepsza od tej w torebkach, ale nie wiem, mnie każda smakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi chyba o to, że jest lepsza jakościowo, bo smakowo dla mnie wygrywają torebkowane. Ale ta pachnie tak doskonale, że już nie mogę doczekać się pozostałych! Żałuję jednak, że nie ma torebek, bo gdyby miała torebki to mogłabym się nią podzielić z innymi w czasie wymian, a tak to niestety nie ma jak :(

      Usuń
  2. W liście do mikołaja powinnaś napisać, żeby zaparzacz przyniósł w tym roku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety Mikołaj omija mój dom - chyba od lat nie jestem wystarczająco grzeczna na prezent... :) poza tym mam jeszcze ze sto saszetek z herbatą - najpierw saszetki, później (gdy się skończą) może zajmę się liściastymi herbatami... :)

      Usuń